MODNY TREND

2013-05-08

Tags:

Graffiti wychodzi z ciemnych zakamarków — wprost do naszych firm!

Na hasło „graffiti” naszym pierwszym skojarzeniem będą prawdopodobnie wagony kolejowe pokryte kolorowymi wzorami, a nie ręcznie zdobiony dywanik za 4000 euro.
Jonathan Josefsson skończył 35 lat, ma dwójkę dzieci i mieszka na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Wieczory lubi spędzać w domowym zaciszu przy wegetariańskim jedzeniu i niezbyt mocnym piwie.  Lecz na tym kończy się wrażenie normalności. Jonathan, znany pod pseudonimem twórczym Ollio, jest jednym z najwybitniejszych autorów współczesnego graffiti i w pełni angażuje się w kampanię mającą na celu ukazanie graffiti jako formy sztuki.
Kiedy piętnaście lat temu Jonathan samotnie przemierzał ulice miast z pełnym plecakiem farby w sprayu, ktoś podpowiedział mu, by złożył dokumenty do akademii sztuk pięknych. Wszędzie zamykano przed nim drzwi, lecz kolega dał mu znać, że jest kilka wolnych miejsc na wydziale tkaniny. Tak to się wszystko zaczęło. Dziś, uzbrojony w pistolet ciśnieniowy z farbą, Jonathan czerpie inspiracje z najlepszych czasopism i wykonuje ręcznie zdobione dywaniki w abstrakcyjnych kolorach z kłócącymi się wzorami, które przyciągają uwagę całego świata.
— Niezależnie od tego, czy trzymam puszkę ze sprayem, czy pistolet ciśnieniowy, stosuję mniej więcej tę samą technikę.
Niedawno Jonathan rozpoczął prestiżową współpracę z firmą Kasthall zajmującą się produkcją dywanów, która zaawocowała powstaniem 20 niepowtarzalnych dywaników. Ich nabywcami są szpitale, szkoły i firmy, którym zależy na nowoczesnym wizerunku. Pomimo swojego sukcesu Jonathan nie zamierza porzucić graffiti:
— Prawo do malowania jest przejawem demokracji i każde miasto powinno wyznaczyć ściany, gdzie można legalnie tworzyć graffiti.

Dywanik Ollio projektu Jonathana Josefssona wykonany dla firmy Kasthall.
Od grafficiarza do artysty. Jonathana Josefssona droga do sukcesu.