Życzliwość popłaca!

2015-09-15

Wszyscy doświadczamy drwin w pracy. Nic tak bardzo nie odbiera wiary w siebie. Ale to nie wszystko, ponieważ są one bardzo zaraźliwe i mogą zniszczyć całą kulturę firmy. Więc weź głęboki wdech, policz do trzech i zastanów się, co mówisz!

„Gdy czujemy się atakowani, nasz mózg funkcjonuje tak, abyśmy zareagowali w ten sam sposób i również przypuszczali atak. Jedno nieuważne słowo, mimo iż osoba je wypowiadająca mogła nie mieć złych zamiarów, może zostać rozdmuchane do niewyobrażalnych rozmiarów” — mówi Trevor Foulk, który jest badaczem behawioralnym na Uniwersytecie Floryda.

Nie chodzi o wybuchowe kłótnie lub ataki wściekłości, ale raczej o te niepotrzebne, nieuprzejme komentarze, które rzucamy, najczęściej gdy jesteśmy zestresowani i zbliża się ostateczny termin. W tych chwilach, w których już po fakcie żałujemy, że nie powściągnęliśmy języka. 

Badania Foulka wskazują również coś bardzo interesującego — nie musisz być obiektem nieuprzejmych docinków, aby nastąpiła eskalacja tego zachowania. Jeżeli w danej firmie jest zakorzeniona kultura interakcji między osobami z użyciem przkrych żartów, kolejne osoby będą miały dużo mniejsze opory, aby robić to samo. Dotyczy to nie tylko Twoich kolegów, ale również klientów.

„W przypadku takiej kultury czasem trudno rozróżnić, co jest szczerą pochwałą, a co tylko ironią i sarkazmem. Ludzie stają się niepewni siebie i boją się powiedzieć, co naprawdę myślą, co ma wpływ zarówno na ich chęć do pracy, jak i kreatywność” — kontynuuje Trevor Foulk.

Stworzenie w firmie odpowiedniego środowiska społecznego jest tak samo ważne jak zapewnienie w niej odpowiedniego i funkcjonalnego stanowiska pracy. To podróż, która zaczyna się od tego, w jaki sposób się do siebie zwracamy, dla której każda firma powinna mieć swoją własną politykę. Uprzejmość i wspaniałomyślność nie znikają w próżni, ale są również wkładem dla danej organizacji. Słowa mogą niszczyć — lub budować.