Niech żyje życie

2015-11-17

W przyszłości wiek emerytalny nie będzie wynosił 65 lat... ani 75... ani nawet 95... Pierwsza osoba, która ma szansę dożyć swoich 150-tych urodzin, już się narodziła. To oczywiste, że taki obrót spraw wywróci do góry nogami całe społeczeństwo, włączając w to nasze miejsca pracy.

Wystarczy jedna tabletka dziennie, aby długość ludzkiego życia mogła konkurować z wiecznością. Naukowcy przeprowadzili już zakończone sukcesem eksperymenty na myszach, podczas których udało się odwrócić proces starzenia się i sprawić, że czas – dosłownie – zaczął się cofać... Równolegle eksperci w zakresie nanotechnologii pracują nad układem odpornościowym w postaci milionów nanobotów, które wnikałyby do ludzkiego ciała i leczyły wszystko, od zwykłego przeziębienia po poważne choroby.

Wspaniale jest móc myśleć, że stoimy przed szansą okiełznania śmierci, lecz coraz dłuższe życie wiąże się z licznymi niespodziewanymi problemami i wyzwaniami. Paradoksalnie zdaje się, że osoby urodzone w latach sześćdziesiątych zostaną zapamiętane jako pokolenie, którego pierwszym krokiem było zniszczenie planety, a drugim – wykorzystanie środków na emerytury dla przyszłych pokoleń.

Skutki oraz nowe możliwości, które wiążą się ze znacznie dłuższym wiekiem produkcyjnym, firma Kinnarps ujęła w swoim najnowszym Raporcie trendów.

Po raz pierwszy w jednym zakładzie pracy możemy zobaczyć pracowników reprezentujących cztery pokolenia, a to oznacza, że każdy musi znaleźć własną drogę do szczęścia oraz swój indywidualny sposób pracy. Trzeba pamiętać, że potrzeby dwudziesto- i siedemdziesięciolatka w miejscu pracy najprawdopodobniej będą znacznie się różnić, ale środowisko pracy musi spełniać oczekiwania obojga.

A teraz spróbujcie sobie wyobrazić różnice pomiędzy 20-latkiem a 150-latkiem... Więcej informacji o wielopokoleniowych miejscach pracy można znaleźć w Raporcie trendów, który zawiera również wiele cennych spostrzeżeń dotyczących współczesnego świata. Raport można pobrać tutaj!