Luksusowy hotel lśniący szkłem
W Szwecji jest już jeden hotel lodowy. Ukończono również budowę pierwszego hotelu ze szkła, który znajduje się w najciemniejszym zakątku Smalandii, w samym sercu szwedzkiego Królestwa Kryształu. Przy projektowaniu niekonwencjonalnego hotelu przy hucie szkła Kosta pracowało siedmiu specjalistów szklarstwa.
Niespodziewanie zrodził się pewien pomysł. Dlaczego cały hotel nie miałby być również galerią? Można by wystawiać prace szklarzy we wszystkich miejscach. W holu, w restauracji, a nawet – dlaczego nie? – przy basenie i w pokojach hotelowych. Ponadto wszystkie szklane prace będą mogły być sprzedawane.
Właśnie to dzieje się w hotelu Kosta Boda Art, który otwarto na początku lata w pobliżu znanej huty szkła Kosta. Tradycja produkcji szkła jest głęboko zakorzeniona w lasach Smalandii, zaś produkty tamtejsze zyskały światową renomę już przed rokiem 1910, dzięki takim projektantom jak Simon Gate i Edward Hald. Pomimo tego, że genialnie uzdolnionych artystów nie brakuje, szkło artystyczne przeżywa obecnie ostry kryzys w obliczu masowej produkcji, wojen cenowych oraz powszechnej tendencji do wyrzucania wszystkich rzeczy w momencie, gdy stają się bezużyteczne.
Hotel i przestrzeń wystawowa
Ponowne ożywienie sfery szkła artystycznego było jednym z wyzwań, przed którym stanął Torsten Jansson, właściciel New Wave Group, która przejęła prestiżowe marki Orrefors i Kosta Boda w roku 2005.
„Były plany zarówno hotelu, jak i holu wystawowego – opowiada Mia Eskengren, kierownik hotelu Kosta Boda Art – natomiast zupełnie niespodziewanie kierownictwo zdało sobie sprawę, że obydwa te projekty można połączyć w jeden.”
Hotel ze 102 pokojami i apartamentami trudno porównać z czymkolwiek innym. Można by go właściwie, bardziej precyzyjnie, nazwać ekstrawaganckim miejscem zabaw dla niektórych z najbardziej uznanych dziś w Szwecji projektantów szkła artystycznego. Jest to bardzo wygodne miejsce pobytu, gdzie można ponadto wspaniale spędzić czas, w otoczeniu znacznie różniącym się od „przeciętnego” hotelu designerskiego. Droga do Kosty prowadzi milę za milą przez gęste lasy świerkowo-sosnowe.
„Podstawowym pomysłem było stworzenie miejsca
pobytu dla zamożnych koneserów sztuki szklarskiej – mówi Mia Eskengren. Dotychczas nie było żadnego miejsca, gdzie poważny wielbiciel szkła artystycznego mógłby spędzić noc. Przedtem trzeba było przyjechać tu w dzień, czasami polecieć do Kalmaru, i wracać do domu wieczorem tego samego dnia. Natomiast teraz mamy przyjemny hotel w środku lasu, który sam w sobie jest atrakcją dla każdego, kto chciałby doświadczyć czegoś odmiennego.’
Etyka zawodowa a współpraca
Przy projektowaniu hotelu pracowało siedmiu projektantów szkła. Zasłużyły się w szczególności nowe gwiazdy na szwedzkim firmamencie projektowania szkła artystycznego, Åsa Jungnelius i Ludvig Löfgren, którzy, podobnie jak inni projektanci, pozostawili ślady swojej twórczości w wielu pokojach hotelowych, a także w przestrzeni publicznej hotelu. Hol projektu Ludviga Löfgrena jest cały w bieli, toteż jego czarne i białe lampy w kształcie czaszek są doskonale widoczne na tle okrągłych blatów, które zostały wykonane w jaskrawym fiolecie i turkusie. W zaprojektowanym przez niego pokoju tło stanowią ręcznie malowane róże. Rzędy zaprojektowanych przez Åsę Jungnelius, hiperrealistycznych, gigantycznych szminek ze szkła i buteleczek na lakier do paznokci są logicznie rozmieszczone w hotelowym spa, a także w pokojach, w których projektowaniu brała udział. Po ścianie biegnie kosmetyczna farba koloru brzoskwinioworóżowego, od sufitu w dół.
„Niespodziewanie zrodził się pewien pomysł. Dlaczego cały hotel nie miałby być również galerią? Można by wystawiać prace szklarzy we wszystkich miejscach. W holu, w restauracji, a nawet – dlaczego nie? – przy basenie i w pokojach hotelowych. Ponadto wszystkie szklane prace będą mogły być sprzedawane.”
Foyer, które jest pierwszym miejscem na drodze gościa, jest dziełem Bertila Valliensa. Przed rzędem rzeźbionych twarzy, które przypominają łodzie zawieszono olbrzymi żyrandol wypełniony kulami z cienkiego szkła. Dominują szarość i kolor pomarańczy, który zastosowano również w krzesłach Dune, wyróżniających się śmiałą formą, zaprojektowaną przez duńskiego artystę Jonasa Lyndby Jensena dla marki Skandiform, należącej do grupy Kinnarps. Krzesła te zazwyczaj są dostępne w kolorach białym lub czarnym z elementami drewnianymi wykonanymi z dębu. Natomiast dla hotelu stworzono tę unikalną, kontrastującą odmianę, co spowodowało, że we wnętrzu spotyka się projektant z producentem.
„Oczywiście dla nas, jako dostawców była to wspaniała zabawa, gdy mogliśmy w tak aktywny sposób uczestniczyć w przedsięwzięciu projektowym,” mówi Maria Lehmann, kierownik ds. marketingu i sprzedaży producenta – Skandiform. Bar utrzymany w stylu podwodnym projektu Kjella Engmana jest równie spektakularny. Wszystko, począwszy od krzeseł, a skończywszy na samym barze wykonane jest z ciemnoniebieskiego szkła. Ten sam projektant, którego hobby jest nurkowanie, projektował również kryty basen, w którym dziewięć zanurzonych „grot” pełni rolę swoistych stoisk wystawowych. Eksponaty na tej podwodnej wystawie szkła można naturalnie regularnie wymieniać.
„Kjell zapalił się do pracy od samego początku. Prawie musieliśmy go przywiązywać do krzesła i kneblować, tak wiele pomysłów na minutę potrafił z siebie wykrzesać.” – Wyjaśnia Håkan Corneliusson, który, wraz ze swoją żoną Niną odpowiadał w Basco Interiör za zarządzanie projektowaniem wnętrza hotelu, w którym brali ponadto udział projektanci Ulrica Hydman Vallien, Anna Ehrner i Göran Wärff.
Utrzymywanie kontroli nad projektem, gdy podlega ci siedem artystycznych osobowości, z których każda stara się przeforsować własną koncepcję brzmi jak zły sen projektanta wnętrz. Jednak Håkan i Nina są pełni entuzjazmu. Szklany hotel to najbardziej ekscytująca rzecz, nad jaką pracowali. Współpraca z siedmioma projektantami szkła układała się wyśmienicie.
„Wszyscy oni mają silne poczucie etyki zawodowej – mówi Håkan. – Poza tym dostrzegali przede wszystkim możliwości, a nie ograniczenia. Było to niesamowite wyzwanie, które pomogło wyodrębnić indywidualność każdego z twórców. Bez szkody dla ciągłości projektu i pomysłów.”
SANNI MORTENSEN